Programy, w których jako prowadzący rej wodzi niejaki Jarosław Kuźniar, spec od docinania, względnie podrywania na antenie tvn-owskich pogodynek, staram się omijać. Działa mi ten człowiek na nerwy, tak po ludzku – wnerwia. Dziś jednak gościem w Rozmowie bardzo politycznej był Jacek Kurski, więc przeoczyć tego show nie mogłem. Obaj panowie JK mnie nie zawiedli. Kurski w dobrej formie, nie dał się sprowokować, mimo, że Kuźniar stawał niemal na rzęsach. Wymachiwał rękami, grymasił twarzą, przerywał ile się dało.
To jeszcze nic, bo wszelkie argumenty europosła PiS, traktował jak zarzuty sądowe, więc zachowywał się niemal jak adwokat, jak rzecznik partii. Jak wiejski rzecznik z remizy, bo żałośnie prowokował pyskówkę, na którą Kurski nie poszedł, mało tego – nic a nic nie dał się wmanewrować, czym z kolei rozjuszył dzinnikarzynę. Ponadto, dawno już tak wyraźnie nie było widać, jak bardzo człowiek z zaprzyjaźnionej stacji własną gębą chroni platformiastych. Miło było popatrzyć na klęskę owego redaktorka. Tak po ludzku, że ktoś mu wreszcie dokopał na wizji.
Kto nie widział – niech żałuje. Powtórka pewnie późną nocą.